Najlepsi w ratownictwie medycznym i działaniach przeciwpożarowych. Sukces strażaków z OSP w Licheniu w Pucharze Polski Zachodniej w Ratownictwie Wodnym i Działaniach Przeciwpożarowych.
Zawody odbyły się w Bytomiu Odrzańskim. Startowały w nich najlepsze drużyny z Ochotniczych Straży Pożarnych i Państwowej Straży Pożarnej oraz Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z sześciu województw zachodniej i centralnej Polski. Strażacy i ratownicy walczyli w ośmiu konkurencjach z czego sześć wygrała drużyna z OSP w Licheniu. Tym samym strażacy ochotnicy z Lichenia zajęli pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. Rywalizowano m. in. w takich konkurencjach jak: akcja ratunkowa z użyciem łodzi motorowej, przeprowadzenie reanimacji i resuscytacji poszkodowanego z użyciem defibrylatora AED oraz zestawu do tlenoterapii oraz symulacji akcji ratunkowej z użyciem śmigłowca z wykorzystaniem lin i sprzętu alpinistycznego.
Drużynę z Lichenia tworzyli: Piotr Maciejewski, Jacek Zajączkowski, Krystian Krygier oraz Andrzej Kiek. To już drugi tegoroczny sukces licheńskiej drużyny. Przypomnijmy, że w pierwszy weekend lipca po raz czwarty obroniła ona tytuł Mistrzów Wielkopolski w Ratownictwie Wodnym rozegrany w Kosewie.
gazetalubuska.pl » Region » Nowa Sól dodano: 25 kwietnia 2010, 17:55
Wojciech Olszewski, 68 387 52 87,
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
I jaka jest woda, zimna? – pyta jeden ze śmiałków stojący na brzegu. – Mokra – odpowiadają mu ci z wody. 14 kilometrów Odrą wpław przepłynęli w 2,5 godziny, inaugurując "Spływy Szlakiem Solnym".
W sobotni spływ wpław Odrą pływacy wyruszyli w doskonałych nastrojach. Nie obawiali się wezbranej Odry. – Niebezpiecznie nie jest, trzeba tylko dopłynąć do celu – mówili.
- Płyniemy pierwszy raz wpław Odrą – mówi Andrzej Dela z nowosolskiego LOK. Na przystani w Bytomiu trwa krzątanina przed spływem wpław. A. Dela wraz z galarem popłynie w ekipie asekuracyjnej. Będzie ciągnął linę ze specjalnymi pływakami. - Zmęczony człowiek będzie mógł się ich chwycić i odpocząć – wyjaśnia.
- To sprawdzian naszej wytrzymałości na Odrze. Tu trzeba płynąć z wodą, mamy kombinezony, jest asekuracja z nowosolskiego WOPR, mamy nurków, łodzie. Będzie dobrze. Cel to przygoda, chciałbym, aby wszyscy szczęśliwie dopłynęli do Nowej Soli – mówi do pływaków organizator wyprawy Robert Wagner. Zgłosiło się ich dziesięciu. Przebierają się w specjalne pianki dla płetwonurków. Jest chłodno, ale słońce rozgrzewa czarne stroje, które mają chronić ciała w zimnej wodzie.
- To wyzwanie, spróbuję przepłynąć. Spływy Obrą już były, ale Odrą jeszcze nikt chyba nie próbował – mówi Janusz Marcinów z Chojnowa. - Płynąłem rzekami w całej Polsce prawie 50 razy, od Śląska po Mazury. Trudno wytłumaczyć, co w tym jest. Trzeba być wariatem. Jedni latają samolotami, inni skaczą na spadochronach ja pływam w rzekach – śmieje się weteran Robert Lipatow z Kalisza. – To dla mnie dziewiczy spływ, często nurkuję, więc wiem, jak jest pod wodą, teraz chcę się przekonać, jak jest na powierzchni – z uśmiechem wtrąca Krzysztof Przybylski, strażak z Bytomia Odrzańskiego.
Tuż obok wścieka się Grzegorz Juszczak. Jego pomarańczowy kombinezon ratowniczy przecieka. – Mógłbym się w nim położyć na wodzie i dopłynąć do Szczecina, a tak nici z tego – ogląda dziurę przy podeszwie buta. Nie popłynie.
Po 2,5 godzinie grupa dopłynęła do Nowej Soli. Pływacy wychodzą z rzeki potwornie zmęczeni. I jak było? - pytam. - Głuchemu nie wytłumaczysz, co to muzyka, ślepemu nie opowiesz, co to są obrazy. Spróbuj sam, będziesz wiedział – odpowiada Maksym Podgórski z Zielonej Góry.